Podrozdział 7.12 opisał najbardziej zewnętrzną skórę czarnej dziury w trzech językach: w języku obrazu są to pierścienie, w języku orientacji — polaryzacja, a w dziedzinie czasu — wspólne opóźnienia czasowe i wygasające ogony Rytmu. Gdy jednak uznamy, że Warstwa porowej skóry nie jest biernym ekranem, lecz warstwą roboczą, która oddycha, bramkuje i na krótko ustępuje, natychmiast pojawia się następne pytanie: którędy część budżetu rzeczywiście opuszcza układ? Czy dżety, wiatry dyskowe, wypływy szerokokątne oraz łagodne, powolne pojaśnienia są różnymi sposobami upuszczania ciśnienia przez jedną maszynę, czy kilkoma niezależnymi dodatkami?
Czarna dziura nie uwalnia energii na zewnątrz dlatego, że od czasu do czasu łamie zasadę „wejścia bez wyjścia”. Dzieje się tak, ponieważ Zewnętrzny próg krytyczny od początku ma postać ruchomej, chropowatej skóry zdolnej do lokalnego ustąpienia. Jeżeli w niewielkim obszarze minimalna prędkość wymagana do ruchu na zewnątrz przestaje przewyższać maksymalną prędkość propagacji dopuszczaną przez miejscowe medium, próg na krótko się cofa, a energia wybiera drogę najmniejszego oporu. Trzy najczęstsze formy wypływu to punktowe pory, przebicie osiowe tworzące korytarz wzdłuż osi spinu oraz szerszy pas obniżonej krytyczności przy obrzeżu dysku. Nie są to trzy dodatkowe urządzenia, lecz trzy sposoby, w jakie ta sama skóra upuszcza ciśnienie w różnych warunkach pracy.
I. Dlaczego ucieczka energii wymaga osobnego podrozdziału
Gdyby tego podrozdziału zabrakło, opis samej natury czarnej dziury miałby poważną lukę. Podrozdział 7.9 wyjaśnił, jak czarna dziura zachowuje czerń; 7.10 — dlaczego głębiej zanika faza cząstkowa; 7.11 przedstawił czterowarstwową maszynę; 7.12 zjednoczył zaś jej wygląd na obrazie, w polaryzacji i w czasie. A jednak czarna dziura wciąż mogłaby zostać odczytana jako urządzenie, które wyłącznie pochłania i ujawnia swój stan, lecz nie wykonuje realnej pracy na zewnątrz. Dżety, wiatry dyskowe, wypływy szerokokątne i sprzężenie zwrotne obszaru jądrowego znów trzeba byłoby zawiesić poza jej naturą — jak kilka rur dospawanych później.
EFT nie może pozostawić tego ogniwa pustego. Skoro czarna dziura rzeczywiście kształtuje Rytm galaktyki, rzeźbi lokalne struktury oraz przepisuje dopływ i przepływ zwrotny, nie może być jedynie punktem końcowym. Musi umieć przeorganizować budżet głębi i skierować go do pola zewnętrznego, tak aby część energii nie kończyła jako „pochłonięta”, lecz po podziale dalej uczestniczyła w obiegu otaczającego wszechświata. Nie omawiamy więc kilku widowiskowych zjawisk, lecz łańcuch mechanizmów, który zmienia czarną dziurę z „głębokiej studni” w „silnik”.
To, czy czarna dziura potrafi coś oddawać na zewnątrz, nie jest pytaniem dodatkowym, lecz pytaniem o jej naturę. Jeżeli może tylko pochłaniać, lecz nie potrafi zgodnie z regułami upuszczać ciśnienia, pozostaje co najwyżej studnią-grobowcem. Jeżeli natomiast stabilnymi drogami odsyła część budżetu do otoczenia, staje się ekstremalną maszyną zdolną do trwałej pracy. Ten podrozdział domyka właśnie ostatnie ogniwo tego łańcucha.
II. Dlaczego próg krytyczny tworzy pory, otwiera szczeliny i łączy je w korytarze
Gdy tylko mowa o wypływie energii z czarnej dziury, wielu czytelników dostrzega pozorną sprzeczność. Skoro podrozdział 7.9 dopiero co opisał Zewnętrzny próg krytyczny jako TWall (Ścianę napięcia) działającą na zasadzie „wejścia bez wyjścia”, jak energia może teraz opuszczać układ? Sprzeczność pojawia się tylko wtedy, gdy próg uzna się za nieruchomą linię geometryczną. EFT od początku definiuje go inaczej: jako warstwę o skończonej grubości, oddychającą i chropowatą. Jej średnie położenie może być stabilne, lecz stan lokalny nigdy nie pozostaje całkowicie niezmienny.
Za tę ruchliwość odpowiadają co najmniej trzy grupy procesów.
- Zmienia się sam materiał. Strefa zgniatania nieustannie rozdrabnia i przepisuje napływający materiał, Rdzeń wrzącej zupy stale się kotłuje, a Warstwa tłoka falami wypycha ciśnienie ku zewnętrznej warstwie. W pobliżu skóry wciąż zachodzą więc wyciąganie włókien, ich ponowne osadzanie i przeorganizowanie. Gdy materiał się przeorganizowuje, miejscowa górna granica propagacji lekko się waha.
- Zmienia się geometria dróg. Ścinanie, rekoneksja, uprzywilejowanie kierunku obrotu i lokalne porządkowanie tekstury stale przepisują to, która droga na zewnątrz jest prostsza, a która bardziej skręcona. Wraz z nimi na bieżąco zmienia się także „minimalna prędkość wymagana do ruchu na zewnątrz”.
- Zmienia się obciążenie. Budżet wypychany z głębi, wpadające z zewnątrz pakiety falowe oraz kolejne zderzenia i epizody ogrzewania w dysku mogą doprowadzać niektóre sektory do stanu, w którym łatwiej ustępują.
W rzeczywistości Zewnętrzny próg krytyczny nie jest więc martwą granicą, która nigdy nie ustępuje, lecz dynamicznym pasem skóry, który w każdej chwili może lokalnie nieco ustąpić. Jeżeli w małym obszarze linia prędkości dopuszczalnej lekko się podnosi, a linia prędkości wymaganej nieco opada, obie na krótko się przecinają. Punktowe przecięcie tworzy por; ciąg takich przecięć w uprzywilejowanym kierunku, połączonych ze sobą, wyrasta w przebicie lub korytarz; jednoczesne przecięcie na dłuższym odcinku obrzeża dysku tworzy pas obniżonej krytyczności. „Ucieczka” nie polega zatem na wtargnięciu przez strefę zakazaną. To ona lokalnie odsłania skrót o małym oporze.
To rozróżnienie jest kluczowe. Cały wypływ pozostaje w granicach miejscowej górnej granicy propagacji; nie wymaga przekraczania lokalnej granicy prędkości, przebijania Ściany napięcia ani tworzenia wyrwy w przyczynowości. Czarna dziura potrafi coś oddawać, ale robi to przez przesunięcie progu, nie przez zawieszenie reguł.
III. Pierwsza droga wyjścia: pory. Najczęstszy powolny wyciek czarnej dziury
Spośród trzech dróg pory są zwykle najczęstsze i zarazem najłatwiej je zlekceważyć. Nie muszą tworzyć widowiskowych dżetów ani jasnych, silnie ukierunkowanych kolumn; bardziej przypominają drobny, codzienny oddech czarnej dziury. Gdy impuls naprężenia z warstwy wewnętrznej dociera do skóry albo zewnętrzne zaburzenie zostaje przechwycone i ponownie przetworzone w strefie przejściowej, miejscowy próg może na krótko opaść. Niewielki fragment skóry ustępuje wtedy, tworząc bardzo mały i krótkotrwały por, przez który niewielka część budżetu wypływa w sposób łagodniejszy, szerszy i wolniejszy.
Najważniejszą cechą poru jest silne samoograniczenie. Kiedy się otwiera, wynosi część lokalnego budżetu, a układ Napięcia i ścinania sprężyście wraca ku poprzedniemu stanowi. Gdy niewielka przewaga podtrzymująca otwarcie zostaje rozładowana przez sam wypływ, por naturalnie się zamyka. Nie rośnie więc bez końca: otwiera się, wydycha porcję i znów się kurczy. Przypomina zawór szybkowaru, lecz jest od niego drobniejszy, częstszy i bardziej rozproszony. Długotrwałego rozpraszania energii nie musi podtrzymywać jeden ogromny otwór; może je zapewniać cała populacja porów, które kolejno rozświetlają się w różnych sektorach.
Ponieważ por działa jako powolny wyciek, lepiej podnosi poziom bazowy, niż tworzy włócznię. W takim trybie spodziewamy się raczej łagodnego pojaśnienia części pierścienia głównego, pogrubienia składnika miękkiego, niewielkich skoków wspólnego opóźnienia czasowego i serii płytszych ech niż nagłego wyrzucenia nowego dżetu na dużą odległość. Pory odpowiadają za to, by czarna dziura „stale coś oddawała”, nie za to, by „jednym ruchem wystrzeliła bardzo daleko”. Są jej najbardziej codziennym i stabilnym sposobem upuszczania ciśnienia.
Po zrozumieniu tej drogi łatwiej odczytać również sygnały obrazu i czasu z podrozdziału 7.12. Trwale jaśniejszy fragment pierścienia nie zawsze musi być miejscem, które sprawniej emituje; może oznaczać sektor, w którym skóra chętniej i powoli upuszcza ciśnienie. Niektóre niezbyt gwałtowne, wspólne skoki opóźnienia nie muszą z kolei wynikać z przypadkowej zmiany drogi optycznej przez ośrodek zewnętrzny; mogą być śladem całej grupy porów, których progi obniżyły się w tym samym oknie czasu. Por jest najprostszą formą pracy zewnętrznej warstwy czarnej dziury.
IV. Druga droga wyjścia: przebicie osiowe. Dżet nie jest włócznią, lecz falowodem odpływowym uformowanym w korytarz
Jeżeli por jest punktowym powolnym wyciekiem, przebicie osiowe stanowi najbardziej kierunkowy, twardy kanał czarnej dziury. Można je sobie wyobrazić tak: w miejscu największej różnicy ciśnień czarna dziura działa jak maszynka do makaronu i najpierw wyciska najdłuższą, najprostszą „nitkę” napotykającą najmniejszy opór. Tą nitką jest korytarz dżetu. Na wielu ilustracjach dżet wygląda jak para włóczni energii, które nagle wyrastają ze środka czarnej dziury, jak gdyby wewnątrz od początku tkwiły dwie rury wyrzutowe. EFT widzi to inaczej. Dżet nie wyrasta znikąd; przypomina wiele rozproszonych, krótkotrwałych porów, które w pobliżu osi spinu są przez długi czas preferowane, wielokrotnie łączone i w końcu zszywane w wąski, stabilny korytarz szybkiego transportu o małym oporze.
Powód, dla którego droga najłatwiej łączy się najpierw wzdłuż osi, nie jest tajemniczy. Spin czarnej dziury porządkuje teksturę obszaru jądrowego w kierunku biegunów: trasy stają się tam prostsze, rozpraszanie poprzeczne mniejsze, a wymagana prędkość ruchu na zewnątrz przez długi czas pozostaje niższa niż w innych kierunkach. Pory pojawiające się w tak przygotowanym obszarze łatwiej łączą się ze sobą, zamiast zniknąć po pojedynczym oddechu. Nawet jeżeli nie połączą się za pierwszym razem, po drugiej i trzeciej próbie mogą zostawiać między sąsiednimi fragmentami coraz trwalszą pamięć niskiego oporu. Przebicie osiowe powstaje dopiero wtedy, gdy z tych śladów zostaje zszyty korytarz zdolny do trwałego prowadzenia przepływu.
Po uformowaniu korytarz nie służy już tylko do „upuszczania gazu”, lecz do ukierunkowanego transportu. Budżet wypychany z głębi, wysokoenergetyczne nośniki przepisane w Strefie zgniatania oraz promieniowanie i cząstki ponownie przetworzone przy skórze najchętniej opuszczają układ właśnie tą drogą najmniejszego oporu. Dżet może być prosty i sięgać daleko nie dlatego, że czarna dziura nagle oddziałuje magicznie na wielkie odległości, lecz dlatego, że korytarz zachowuje pamięć kierunku na bardzo dużej skali i stale ogranicza straty poprzeczne. Jasne węzły, kolimacja, ponowna kolimacja i długozasięgowa współliniowość widoczne później na mapach nieba są zewnętrznym śladem wielokrotnego używania tej samej drogi.
Wyjaśnia to także, dlaczego dżet nie tylko „tryska”, lecz również utrwala kierunek. Utrwalona zostaje nie abstrakcyjna wiązka światła, ale cała droga. Dopóki korytarz osiowy istnieje, kolejne porcje budżetu wynoszone w następujących po sobie zdarzeniach są przekazywane dalej tą samą trasą. Dżet przypomina więc linię kreśloną przez długo utrzymywany, precyzyjnie wycelowany pisak, nie jednorazowy fajerwerk. „Dżet o długości miliona lat świetlnych” nie powstaje wskutek jednego głębokiego wydechu czarnej dziury. Jest skutkiem długotrwałego przedłużania, zasilania i podtrzymywania tego samego przebicia osiowego.
V. Trzecia droga wyjścia: obniżenie krytyczności na obrzeżu. Czarna dziura oddaje materiał, „skrawając” go przy obrzeżu dysku
Nie cały budżet wybiera jednak oś. Napływający materiał często nadal krąży głównie w płaszczyźnie dysku i przy jego najbardziej wewnętrznej krawędzi; tam też występują najsilniejsze ścinanie, najintensywniejsze zderzenia między doganiającymi się porcjami materii oraz najczęstsze odbicia i ponowne przetwarzanie. Właśnie wtedy otwiera się trzecia droga: nie punkt i nie wąska kolumna, lecz szerszy pas, którego próg obniża się jednocześnie przy obrzeżu dysku, jego wewnętrznej krawędzi i w pobliżu równika. EFT nazywa ten tryb obniżeniem krytyczności na obrzeżu.
Istota obniżenia krytyczności na obrzeżu nie polega na tym, „jak głęboko coś przebija”, lecz na tym, „jak szeroki pas obejmuje”. To właśnie przy krawędzi dysku najłatwiej gromadzą się budżet, moment pędu i ścinanie. Ciśnienie wypychane przez Warstwę tłoka nie zawsze może tu złożyć się w wąski kanał osiowy, łatwo jednak spycha cały odcinek obrzeża poniżej progu krytycznego. Wypływ nie przybiera wtedy postaci cienkiego i prostego dżetu, lecz przypomina szczelinę uniesioną na długim odcinku krawędzi garnka: tworzy gruby, szeroki i powolny strumień, który przenosi duży budżet. Wiatry dyskowe, wypływy szerokokątne, rozległe strefy ponownego przetwarzania i powolne uwalnianie materii obserwowane wokół obiektów astrofizycznych często odpowiadają właśnie temu trybowi.
Droga ta odgrywa także kluczową rolę w „odżywianiu się” czarnej dziury: pozwala jej zjadać, skrawając napływ warstwami. Czarna dziura nie połyka w całości materiału dostarczanego przez dysk. Częściej jednocześnie rozgrzewa, rozdrabnia i wyhamowuje go przy najbardziej wewnętrznej krawędzi, po czym znaczną część wydmuchuje z powrotem do pola zewnętrznego szerokim pasem przy obrzeżu; tylko niewielka część przekracza głębszy próg. Obniżenie krytyczności na obrzeżu jest więc nie tylko kanałem wyjścia energii, ale także rozdzielnikiem budżetu między dopływ i wypływ. Rozstrzyga, która część trafia do głębszych warstw, a która zostaje przepisana na wypływ, odbicie, promieniowanie cieplne i przepływ zwrotny.
W porównaniu z przebiciem osiowym obniżenie krytyczności na obrzeżu jest zwykle mniej twarde i mniej proste; w porównaniu z porami obejmuje większą powierzchnię, trwa dłużej i oddziałuje pod szerszym kątem. Jeżeli por jest oddechem, a przebicie osiowe długą rurą, ten trzeci tryb przypomina obrzeże garnka uniesione na całym odcinku. Dzięki niemu energia czarnej dziury nie tylko biegnie daleko wzdłuż osi, lecz także przepisuje otaczający dysk i środowisko galaktyki macierzystej.
VI. Co zostaje rozświetlone i skąd pochodzi materiał: czarna dziura nie wyrzuca niczego znikąd
Kolejne pytanie nasuwa się samo: co właściwie opuszcza układ? Nie wystarczy odpowiedzieć „energia”, ponieważ czarna dziura nie wyrzuca na zewnątrz abstrakcyjnego budżetu pozbawionego nośnika. To, co zostaje wyniesione, jest zwykle wynikiem ponownego sprzężenia budżetu głębi z nośnikami zewnętrznymi w pobliżu skóry. Rdzeń wrzącej zupy dostarcza budżet; Strefa zgniatania przepisuje napływający materiał do stanu łatwiejszego do ponownej organizacji; Warstwa tłoka formuje budżet w rytmiczne porcje fal; Warstwa porowej skóry decyduje zaś, z jakimi nośnikami zostaną one sprzężone i którą drogą opuszczą układ.
Na zewnątrz może więc trafiać materia dysku rozgrzana, przyspieszona i skierowana na nowo; otoczki promieniowania uporządkowane przy skórze w wiązki; a także wysokoenergetyczne cząstki i bardziej złożone nośniki mieszane po ponownym przetworzeniu w pobliżu jądra. Czarna dziura nie tworzy wypływu z niczego. W cyklu pochłaniania, przepisywania, magazynowania i ponownego uwalniania odsyła do otoczenia część budżetu, który inaczej zapadłby się głębiej. Im wyraźniej widzimy w niej rozdzielnik budżetu, tym trudniej pomylić dżet lub wiatr dyskowy z „materialną igłą wystrzeloną ze środka czarnej dziury”.
Wyjaśnia to także, dlaczego zdanie „im czarniejsza czarna dziura, tym jaśniejsze otoczenie” nie jest sprzeczne. Czerń nadal oznacza próg, którego większość budżetu nie może pokonać bez ogromnej straty; jasność powstaje tam, gdzie niewielka część budżetu przy skórze i obrzeżu dysku zostaje zmuszona do opuszczenia układu inną drogą. Sama czarna dziura nie musi świecić. Wystarczy, że doprowadza napływający materiał i budżet do skrajnych warunków pracy, a jej otoczenie może rozbłysnąć bardzo jasno.
VII. Jak trzy drogi dzielą budżet: ta sama skóra wybiera drogę najmniejszego oporu zależnie od warunków pracy
Dojrzała czarna dziura niemal nigdy nie otwiera tylko jednej z trzech dróg. Zwykle wszystkie istnieją równocześnie, lecz zmieniają się ich udziały. Gdy szum tła jest wysoki, zaburzeń zewnętrznych wiele, a oś spinu pozostaje niestabilna, większą część powolnego wycieku przejmują grupy porów. Gdy spin jest wyraźny, a tekstura osiowa przez długi czas pozostaje uporządkowana, przebicie osiowe odbiera coraz większą część budżetu. Gdy dopływ w płaszczyźnie dysku jest obfity, ścinanie przy wewnętrznej krawędzi silne, a geometria uprzywilejowuje płaszczyznę, dominować zaczyna obniżenie krytyczności na obrzeżu. Pierwszeństwo ma droga o najmniejszym oporze. Gdy przejmie budżet, może jeszcze bardziej udrożnić własny tor — albo stopniowo rozładować przewagę, aż znów stanie się trudniejsza.
Uwalnianie energii przez czarną dziurę nie jest więc statycznym podziałem zadań, lecz dynamiczną zmianą biegów. W okresie spokoju mogą dominować powolny wyciek przez pory i wypływ przy obrzeżu. Gdy pamięć niskiego oporu w pobliżu osi spinu zostaje ponownie uruchomiona, przebicie osiowe może nagle przejąć strumień i wytworzyć twardszy, prostszy dżet. Kiedy dopływ słabnie, korytarz traci zasilanie, a ponowne przetwarzanie przy obrzeżu dysku odzyskuje przewagę, dżet może się cofnąć, pozostawiając grubszy i wolniejszy wypływ brzegowy. Trzy drogi nie są trzema niezależnymi zjawiskami, lecz trzema trybami pracy tej samej skóry przy różnych obciążeniach.
Dlatego nie należy przypisywać dżetu, wiatru dyskowego i powolnego wycieku trzem całkowicie odrębnym przyczynom. Ich wygląd jest różny, lecz mają wspólne zaplecze: ta sama czterowarstwowa maszyna, ta sama ustępująca skóra i ten sam budżet wymagający podziału. Siła czarnej dziury nie polega na tym, że zawsze wybiera jedną trasę, lecz na tym, że zależnie od aktualnej geometrii, dopływu, orientacji i obciążenia automatycznie przekazuje budżet na drogę najmniejszego oporu.
VIII. Dlaczego nie odbiera to czarnej dziurze jej „czerni”
Na tym etapie trzeba jeszcze raz rozbroić najczęstsze nieporozumienie: skoro czarna dziura coś oddaje, dlaczego nadal nazywamy ją czarną? Jej czerń nigdy nie oznaczała, że w każdym miejscu, w każdej chwili i na każdej skali absolutnie nic nie może się wydostać. Oznacza, że statystycznie — dla zdecydowanej większości dróg, kierunków i chwil — ruch na zewnątrz jest skrajnie nieopłacalny. Czerń jest przede wszystkim globalnym układem dostępnych dróg, a nie absolutnym uszczelnieniem każdego centymetra kwadratowego.
Pory zajmują bardzo małe obszary, przebicie osiowe obejmuje tylko wąski zakres kątów, a obniżenie krytyczności na obrzeżu pojawia się zwykle wyłącznie w pasach dysku szczególnie skłonnych do ustąpienia. W porównaniu z całym Zewnętrznym progiem krytycznym okna te zawsze pozostają nieliczne: lokalne, krótkotrwałe albo silnie kierunkowe. Czas przebywania w głębszych warstwach nadal jest bardzo długi; znacznie więcej budżetu zostaje cofnięte, wymieszane i przepisane, niż sprawnie wydostaje się na zewnątrz. Czarna dziura może więc pozostać „ogólnie czarna”, a jednocześnie stale oddawać niewielką część budżetu kilkoma drogami o małym oporze.
Nie osłabia to czarnej dziury; przeciwnie, po raz pierwszy czyni ją obiektem przypominającym rzeczywistą maszynę. Ekstremalne urządzenia istniejące w realnym świecie nigdy nie są idealnymi powłokami szczelnie zamkniętymi w stu procentach. Naprawdę sprawna maszyna potrafi utrzymać globalny bilans, a zarazem otwierać precyzyjne szczeliny w kilku właściwych miejscach, aby zgodnie z regułami odprowadzać ciśnienie, ciepło i budżet. Bez takich szczelin trudno byłoby wyjaśnić, jak czarna dziura może pozostawać skrajnie czarna, a jednocześnie przez długi czas wykonywać pracę.
IX. Podsumowanie: czarna dziura nie tylko pochłania, lecz dzieli budżet i wysyła go drogami najmniejszego oporu
Wypływ z czarnej dziury nie oznacza przełamania strefy zakazanej, lecz lokalne ustąpienie progu. Gdy ustępuje on w rozproszonych małych obszarach, powstaje powolny wyciek przez pory; gdy wzdłuż osi spinu tworzy się wąska droga o małym oporze, powstaje przebicie osiowe; gdy próg zostaje obniżony na całym odcinku obrzeża dysku, mamy obniżenie krytyczności na obrzeżu. Te trzy mechanizmy tworzą podstawową gramatykę tego, jak czarna dziura „oddaje” budżet.
Czarna dziura przestaje być zatem studnią, która umie tylko pochłaniać. Staje się ekstremalną maszyną, która dzieli budżet, wybiera trasy i zmienia biegi zależnie od warunków pracy. Rdzeń wrzącej zupy dostarcza budżet; Strefa zgniatania przepisuje napływający materiał; Warstwa tłoka porządkuje go w rytmiczne porcje; Warstwa porowej skóry rozstrzyga, którędy zostanie wypuszczony. Dżety, wiatry dyskowe, wypływy szerokokątne i pojaśnienia towarzyszące powolnemu wyciekowi wracają w ten sposób na jedną mapę mechanizmu — nie trzeba już dospawywać do czarnej dziury całego szeregu dodatkowych mechanizmów. Osiowy odpływ nie zostawia przy tym jedynie jasnej linii na mapie nieba. Przenosi ślady przetwarzania z obszaru jądrowego do otoczenia, zwiększa częstość powstawania i zanikania struktur typu Krótkotrwały stan włókna, a statystycznie podnosi poziomy STG (Statystyczna grawitacja napięcia) i TBN (Szum tła napięcia). W ten sposób gramatyka dżetu, przez którą czarna dziura „oddaje” budżet, łączy się w jeden łańcuch z księgą Ciemnego cokołu.
Gdy trzy drogi wyjścia są już określone, pojawia się następne pytanie. Dlaczego niektóre czarne dziury reagują ostro, szybko i gwałtownie, podczas gdy inne pracują masywniej, wolniej i stabilniej? Innymi słowy: dlaczego ta sama czterowarstwowa maszyna ma tak różny temperament w różnych skalach?